- I to jest właśnie życie! Czyż nie jest cudownie?! - Roześmiany Daniel przekrzykiwał szum gorącego wiatru i opon na pace ciężarówki pędzącej po jedynej na Katiu drodze biegnącej skrajem rafy. Dzieliliśmy się zawartością ostatniego kokosa z rumem, który Daniel zabrał z plaży po zakończonym pikniku. Słona bryza o zapachu jodu i spalonej słońcem roślinności rozwiewała jego długie, siwe włosy.czytaj





















