W czwartek po południu Międzyzdroje znalazły się w wyjątkowo trudnej sytuacji pogodowej. Z południa napłynęło chwilowe ocieplenie, które przyniosło deszcz zamiast śniegu. Problem w tym, że grunt był już silnie zamarznięty - opady natychmiast tworzyły grubą warstwę lodu. W efekcie w bardzo krótkim czasie niemal całe miasto zostało skute lodem.
Najgorzej było na chodnikach. Nawet tam, gdzie wcześniej wysypano piasek lub chemię, nowa warstwa lodu przykryła zabezpieczenia i sprawiła, że przestały one działać. Piesi ślizgali się przy każdym kroku, a poruszanie się w mniej odpowiednim obuwiu było wręcz niemożliwe.
W tej sytuacji wiele osób decydowało się zejść z chodników i iść jezdnią - paradoksalnie bezpieczniejszą, bo wcześniej i intensywniej posypaną. Zamiast lodu zalegało tam głównie błoto pośniegowe, choć i ono miejscami było śliskie.
Czwartek mieszkańcy zapamiętają jako dzień niemal „armagedonowy” - tak gwałtowne oblodzenie zdarza się rzadko i wielu nie przypomina sobie podobnej sytuacji w ostatnich latach. Upadki były częste, a poruszanie się po mieście wymagało ogromnej ostrożności.
Piątek i sobota to kluczowy moment na działanie. To jedyne dwa dni, kiedy warunki pozwalają jeszcze skutecznie skuć lód i uporządkować chodniki. Warto, by właściciele posesji, wspólnoty mieszkaniowe, zarządcy nieruchomości oraz służby miejskie wykorzystali ten czas maksymalnie. Prognozy zapowiadają bowiem ponowny spadek temperatur - to, czego nie uda się usunąć teraz, po kolejnym ochłodzeniu może stać się jeszcze większym zagrożeniem.
Apel jest prosty: zadbajmy wspólnie o przestrzeń wokół siebie. To, co dziś i jutro zostanie zaniedbane, w kolejnych dniach może dosłownie „odbić się czkawką” - w postaci kontuzji, wypadków i jeszcze trudniejszego poruszania się po mieście.















