Międzyzdroje znów są Miastem Gwiazd. Lubaszenko: „Stawiamy na człowieka. Na prawdę”. Zobacz film!
fot. Sławomir Ryfczyński
To nie była zwykła konferencja prasowa. To była rozmowa o tym, czym dziś ma być Festiwal Gwiazd w świecie, który pędzi, zmienia się i coraz częściej zachwyca technologią. W Międzyzdrojach padły słowa o prawdzie, o teatrze, o sztucznej inteligencji, o artystach, których trzeba doceniać, póki są z nami, o Irenie Santor, Katarzynie Grocholi, Andrzeju Wajdzie, Krzysztofie Kieślowskim i o festiwalu, który za rok będzie świętował swoje wielkie trzydziestolecie.
To nie była zwykła konferencja prasowa. To była rozmowa o tym, czym dziś ma być Festiwal Gwiazd w świecie, który pędzi, zmienia się i coraz częściej zachwyca technologią. W Międzyzdrojach padły słowa o prawdzie, o teatrze, o sztucznej inteligencji, o artystach, których trzeba doceniać, póki są z nami, o Irenie Santor, Katarzynie Grocholi, Andrzeju Wajdzie, Krzysztofie Kieślowskim i o festiwalu, który za rok będzie świętował swoje wielkie trzydziestolecie.
W hotelu Vienna House by Wyndham Amber Baltic w Międzyzdrojach rozpoczęła się oficjalna opowieść o 29. Festiwalu Gwiazd. To właśnie ten hotel od pierwszych edycji był jednym z najważniejszych miejsc festiwalowego życia. Tutaj artyści mieszkają, spotykają się, rozmawiają, czasem ćwiczą, czasem wspominają, a czasem po prostu są obok siebie - tak, jak chciał tego Waldemar Dąbrowski, tworząc przed laty festiwalową ideę.
Konferencję prowadziła Magdalena Kuszewska, rzeczniczka prasowa Festiwalu Gwiazd. Przy stole zasiedli m.in. burmistrz Międzyzdrojów Mateusz Bobek, zastępca burmistrza Beata Kiryluk, dyrektor artystyczny festiwalu Olaf Lubaszenko, dyrektor Międzynarodowego Domu Kultury Artur Duszyński, Andrzej Pągowski, Anna Ciosmak reprezentująca hotel Amber Baltic oraz Katarzyna Grochola. Na sali był także Wojciech Gąssowski - legenda polskiej estrady i jeden z tegorocznych bohaterów Alei Gwiazd.
Już na początku przypomniano, że pierwszy Festiwal Gwiazd odbył się w 1996 roku. Tegoroczna edycja jest jednak 29., a nie 30. Powód jest prosty - pandemia przerwała ciągłość wydarzenia. Wielki jubileusz Międzyzdroje będą świętować za rok. I już dziś widać, że organizatorzy myślą o nim bardzo poważnie.
„Wakacje nie zwalniają nas z myślenia”
Burmistrz Mateusz Bobek mówił, że największym wyzwaniem dla wydarzenia z taką historią jest nie popaść w rutynę. Przez blisko trzy dekady zmieniła się Polska, technologia, gospodarka, sposób komunikowania się ludzi. Ale kultura - jak podkreślał - wciąż pozostaje tym, co najważniejsze.
„To, co cenne, to co istotne, to co zawsze przemawia, to kultura i sztuka. To nie ma żadnej granicy” - mówił burmistrz Międzyzdrojów.
Zwrócił uwagę na coś, co później wracało w wypowiedziach innych uczestników konferencji: na potrzebę prawdziwego spotkania.
„W dzisiejszych czasach, kiedy z jednej strony jesteśmy zalewani, żyjemy w tym cyfrowym świecie, to to jest taka możliwość spotkania face to face, spotkania ze sztuką, ten kontakt. I też ta specyfika Międzyzdrojskiego Festiwalu Gwiazd, że możemy połączyć wypoczynek, relaks z dawką kultury i sztuki pod hasłem, że wakacje nie zwalniają nas z myślenia” - podkreślił Mateusz Bobek.
To zdanie dobrze ustawiło całą konferencję. Bo tegoroczny Festiwal Gwiazd nie został pokazany jako zwykła lista koncertów, spektakli i spotkań. Został pokazany jako miejsce, w którym wakacyjny kurort staje się przestrzenią rozmowy o sztuce, pamięci, emocjach i obecności.
Lubaszenko o AI: „Stawiamy na człowieka. Na prawdę”
Najmocniejszym głosem konferencji był Olaf Lubaszenko. Pytanie dotyczyło tego, jak w świecie nowych technologii, zmieniających się idoli i sztucznej inteligencji utrzymać wyjątkową formę Festiwalu Gwiazd.
Lubaszenko odpowiedział po swojemu - z dystansem, inteligencją i spokojem. Najpierw zażartował, że ci, którzy go znają, wiedzą, iż natychmiast uniknie odpowiedzi. A potem dał jedną z najważniejszych wypowiedzi całej konferencji.
Przypomniał założycieli festiwalu, Waldemara Dąbrowskiego, Jana Kulczyka i profesora Adama Myjaka. Mówił o tym, że obecni organizatorzy starają się być kustoszami dawnej idei, ale nie chcą zamienić festiwalu w relikt przeszłości.
„Oczywiście próbujemy się otwierać na możliwości, jakie dają nam nowe technologie. Naturalnie nie jest naszą ambicją, żeby robić to jako sztukę dla sztuki, jako popis” - mówił Olaf Lubaszenko.
Wspomniał o dronach, o nowych narzędziach i o „tej nieprawdziwej inteligencji”, jak żartobliwie określił sztuczną inteligencję. Ale bardzo wyraźnie zaznaczył, że technologia może być tylko pomocą. Nie może być sensem festiwalu.
fot. Sławomir Ryfczyński
„Stawiamy na człowieka. Na prawdę” - powiedział dyrektor artystyczny Festiwalu Gwiazd.
I właśnie to zdanie powinno zostać zapamiętane po tej konferencji.
Lubaszenko tłumaczył, dlaczego tak ważny jest teatr. Bo w teatrze najmniej jest pośredników. Nie ma ekranu, algorytmu, sztucznego efektu. Jest człowiek i człowiek.
„Tam mamy żywych ludzi i żywych ludzi. I to nie jest konfrontacja, to jest wspólne spędzenie kilku godzin w tej samej przestrzeni. I tam naprawdę nie ma pośredników, tam jest widz i pani bądź pan aktor. I oni budują między sobą specyficzną więź” - mówił.
To była nie tylko wypowiedź dyrektora artystycznego. To była deklaracja programowa. Festiwal w Międzyzdrojach nie chce ścigać się z technologią. Nie chce udawać czegoś, czym nie jest. Chce być miejscem prawdziwego kontaktu.
„Nie można się, będąc artystą czy prowadząc tego typu działalność, zmianom podlizywać. Można z nimi ewentualnie trochę dyskutować, można się od nich odbijać, ale na pewno nie poddawać się im” - mówił Lubaszenko.
I dodał jeszcze jedno ważne zdanie:
„Artyści są też od tego, żeby pielęgnować jakieś wartości”.
Na końcu rozładował atmosferę żartem o mundialu. Jak stwierdził, skoro mundial jest w nocy, to w dzień jest czas na sztukę i spotkania z ludźmi. I właśnie w tym jednym żarcie było sporo prawdy o festiwalu - tu kultura ma wypełniać dzień, a rozmowy mają trwać dłużej niż oficjalny program.
Amber Baltic, czyli hotel, który stał się częścią festiwalu
Nieprzypadkowo konferencja odbyła się właśnie w Amber Baltic. Anna Ciosmak, reprezentująca Vienna House by Wyndham Amber Baltic, powiedziała wprost:
„Hotel Gwiazd - tak właściwie powinniśmy się nazywać”.
To zdanie nie było przesadą. Od pierwszego Festiwalu Gwiazd hotel jest miejscem, w którym koncentruje się duża część festiwalowego życia. Tu mieszkają artyści, tu odbywają się spotkania, tu krzyżują się drogi ludzi sceny, literatury, filmu i mediów.
Anna Ciosmak przypomniała, że ta historia zaczęła się dzięki ówczesnemu właścicielowi, firmie Warimpex, i doktorowi Franzowi Josefowi Jurkowiczowi. Wyraziła też nadzieję, że hotel dalej będzie miejscem, które festiwal współtworzy, a nie tylko obsługuje.
Amber Baltic włącza się również w wydarzenia towarzyszące. Jednym z nich jest cykl „Gwiazdy Bestsellerów”, czyli spotkania z autorami książek, rozmowy z czytelnikami i podpisywanie publikacji. W tym roku pojawia się także nowy cykl: „Okolice w obiektywie - Przystań Gwiazd”, inspirowany filmem „Heweliusz” oraz książką „Tajemnica katastrofy na Bałtyku”.
fot. Sławomir Ryfczyński
Grochola: „Pomyślałam, że chcecie zdążyć”
Jednym z najbardziej ludzkich momentów konferencji była wypowiedź Katarzyny Grocholi. Pisarka, autorka bestsellerów, w tym roku odciśnie swoją dłoń w Alei Gwiazd. Zapytana, jak przyjęła tę propozycję, odpowiedziała z charakterystycznym dla siebie czarnym humorem.
„Muszę powiedzieć prawdę, bo rzadko kłamię. Pomyślałam sobie, że się dowiedzieliście, że mam raka płuc i chcecie z tym zdążyć może. Ale no sorry, tak” - powiedziała Katarzyna Grochola.
Sala zareagowała śmiechem, ale w tej wypowiedzi było coś więcej niż żart. Grochola nie uciekała od choroby, o której wiadomo publicznie. Oswoiła temat po swojemu - krótko, celnie i bez patosu. A potem natychmiast skierowała rozmowę ku życiu, Międzyzdrojom i powrotom.
„Bardzo, bardzo dziękuję. Uwielbiam Międzyzdroje. Pierwszy raz tutaj byłam jeszcze za czasów Jana Kulczyka, bo wtedy film ‘Nigdy w życiu!’ zrobił furorę i również zostałam zaproszona” - wspominała.
Opowiadała o dawnych festiwalach, o przyjaźni artystów, o widzach, o spektaklach i o tym szczególnym poczuciu, że do Międzyzdrojów nie przyjeżdża się jak do obcego miejsca.
„Do dzisiaj jak jadę do Międzyzdrojów, to czekam na wiceburmistrzynię, z którą mamy bardzo prywatne zajęcia. Cieszę się, że Olaf organizuje spektakle i już wiem, jak sobie poukładać, żeby na wszystkich być. I naprawdę się strasznie cieszę, że tu jestem” - mówiła Grochola.
A potem padło zdanie, które pięknie zamknęło jej wypowiedź:
„Po prostu jadę jak do siebie. Bardzo mi, proszę państwa, przykro. Zamierzam tutaj przez najbliższe lata też przyjeżdżać”.
To była jedna z tych chwil, które pokazują, że Festiwal Gwiazd nie jest tylko miejscem odciskania dłoni. Jest miejscem powrotów.