ikamien.pl • Piątek [20.09.2019, 13:38:48] • Międzyzdroje

Politycy debatowali o Bałtyku

Politycy debatowali o Bałtyku

fot. Andrzej Ryfczyński

Jak według startujących w jesiennych wyborach polityków SLD i PSL należy rozwiązać najważniejsze problemy środowiskowe związane z morzem? W Międzyzdrojach odbyła się kolejna z cyklu przedwyborczych debat Fundacji WWF Polska.

W Międzyzdrojach odbyła się kolejna z cyklu przedwyborczych debat Fundacji WWF Polska, z udziałem kandydatów do Parlamentu w jesiennych wyborach: Jarosława Rzepy (wicemarszałka województwa zachodniopomorskiego, PSL) i Dariusza Wieczorka (przewodniczącego zachodniopomorskiego SLD, Lewica).

Spotkanie miało pokazać, czy politycy startujący w wyborach mają jakieś pomysły na rozwiązanie najważniejszych problemów środowiskowych związanych z samym morzem i regionem Morza Bałtyckiego. Poruszano m.in. tematy związane ze zmianą klimatu, przełowieniem i krytycznym stanem bałtyckiego dorsza, eutrofizacją, zanieczyszczeniem plastikiem oraz sieciami widmo.

Debatę w Międzyzdrojach rozpoczęła Anna Sosnowska, specjalistka ds. ochrony ekosystemów morskich w Fundacji WWF Polska. Mówiła o problemach Morza Bałtyckiego oraz analizie przyszłości Polski zawartej w raporcie „2050 Polska dla Pokoleń ".

-Przesłanie przewodnie naszych debat to: Przyszłość Polski leży w naszych rękach – mówiła Anna Sosnowska. - To my wybieramy polityków, którzy kształtują przyszłość Polski i decydują o tym w jaki sposób będzie wykorzystywane środowisko naturalne i jego zasoby. Jeszcze niedawno problemy środowiskowe takie jak zmiana klimatu, przełowienie, zakwity sinic czy susza, wydawały się przeciętnemu Polakowi bardzo odległe. Obecnie spotykamy się z nimi na co dzień. Dotykają nas skutki zmiany klimatu, susza powoduje, że mamy coraz droższą żywność w sklepach, więc musimy coraz bardziej odpowiedzialnie podchodzić do tego w jaki sposób traktujemy środowisko.

Politycy debatowali o Bałtyku

fot. Andrzej Ryfczyński

Z wyników badań opinii publicznej wynika, że Polacy chcą, aby politycy traktowali priorytetowo temat ochrony środowiska i uwzględniali je w swoich programach wyborczych. Zgodnie z wynikami badań 45 procent Polaków jest niezadowolonych z obecnej sytuacji i chce, żeby działania na rzecz ochrony przyrody zostały wzmocnione. Dlatego Fundacja WWF Polska zaprosiła do debaty polityków z regionu, aby wspólnie z mieszkańcami porozmawiać o tym, co zamierzają zrobić, aby poprawić sytuację Bałtyku i wybrzeża.

Kierunek rozwoju: turystyka i wiatraki

Wicemarszałek Jarosław Rzepa z PSL zwrócił uwagę, że województwo zachodniopomorskie jest obdarzone najdłuższą w Polsce linią brzegową i dzięki temu może świetnie rozwijać się u nas gospodarka turystyczna.

- Druga ważna gałąź gospodarcza to rolnictwo, jednak w tym obszarze trzeba zachować ostrożność względem możliwości spływu azotu i fosforu do wód - mówił. - Od wielu lat obserwuje się to, że w regionie rybaków jest coraz mniej, ale są programy, które stwarzają im alternatywy i wielu z nich przebranżawia się np. na działalność turystyczną.

Duży potencjał Jarosław Rzepa dostrzegł w odnawialnych źródłach energii m.in. w farmach wiatrowych.

- Mamy tę komfortową sytuację, że mamy dobre warunki wietrzne - mówił. - Do 2014 wykorzystywaliśmy ten potencjał. Byliśmy w tej kwestii bardzo zaawansowani w naszym województwie, ale to stanęło. Polacy tak naprawdę chcą odnawialnych źródeł energii. Prąd wytwarzany w ten sposób już nie jest tak kosztowny jak kiedyś. Postęp technologiczny poszedł do przodu. Jako PSL zawsze byliśmy za tego typu rozwiązaniami. Najlepsza perspektywa to taka, żeby energia odnawialna stanowiła 50 procent naszej energii do 2050 roku. Znajdźmy tylko rozwiązania techniczne. Od tego są naukowcy i inżynierowie. My mamy warunki. Nasz węgiel jest coraz droższy, coraz mniej konkurencyjny cenowo w porównaniu do rynku światowego. Nie musimy go sprowadzać, bo możemy przynajmniej w dużej części przejść na energetykę odnawialną. Jest gaz, który może trafiać do nas ze świata, ale może też być produkowany u nas w biogazowniach. Mówiliśmy już, że w każdej gminie taka biogazownia powinna się pojawić - mówił Jarosław Rzepa.

Dariusz Wieczorek (Lewica) zgodził się z przedmówcą w kwestii poparcia dla odnawialnych źródeł energii. On również uważa, że zachodnie wybrzeże Polski ma ku tego typu rozwiązaniom wyjątkowo dogodne warunki. W swojej wypowiedzi podkreślał również, że dbałość o Morze Bałtyckie to zarówno najważniejsza sprawa dla samorządu lokalnego jak i polskiego rządu.

Polska powinna być liderem

Kolejnym problemem dotykającym Morze Bałtyckie poruszanym w debacie był temat przełowienia, czyli nadmiernych połowów ryb – zarówno usankcjonowanych, jak i nielegalnych. Zbyt intensywnie prowadzone połowy, naruszają możliwości odtwórcze populacji, co prowadzi do zmniejszenia liczebności stad ryb.

– Przykładem konsekwencji niezrównoważonych połowów jest sytuacjia zachodnich stad dorsza i śledzia, które od 2004 r. zmniejszyły się aż o 30% – mówiła Anna Sosnowska. – W lipcu 2019 r. Komisja Europejska wprowadziła zakaz ukierunkowanych połowów na dorsza ze stada wschodniego obowiązujący do końca bieżącego roku. Doradztwo naukowe rekomenduje w tym przypadku limit połowowy na 2020 r. w wysokości zero ton - dodała.

Obaj politycy biorący udział w debacie zgadzali się z tym, że problem przełowienia powinien być rozwiązany, a w kwestii przeciwdziałania tego typu szkodliwym zjawiskom należy współpracować z innymi krajami.

Politycy debatowali o Bałtyku

fot. Andrzej Ryfczyński

Dariusz Wieczorek dodał, że zmianie musi ulec także podejście do sprawy władz w Warszawie.

- Działania musimy koordynować – mówił. - Współpraca z naszymi sąsiadami, z krajami skandynawskimi jest kluczowa. To co się dzieje powinno wzbudzać niepokój, a działania polskich władz powinny dążyć do tego, żeby zatrzymać ten bardzo zły proces, który nam grozi, że za chwilę dojdzie do sytuacji, w której nie będziemy mieli dorsza, bo stado wyginie.

Wielkość połowów

Prowadzący debatę Wacław Lipiec wskazał, że Unia Europejska nakazuje do 2020 roku zakończyć nadmierne połowy. Pojawiły się pytania: czy Polska powinna objąć przywództwo, aby ustalać właściwe wielkości połowów i doprowadzić do ograniczenia działalności, która prowadzi do wyniszczania stad.

Jarosław Rzepa (PSL) mówił, że wyniki badań naukowych są pewną wskazówką i powinny sugerować politykom działania, jakie należy podjąć.

- Na Bałtyku nie jesteśmy sami. Działanie musi być wspólne. Jeżeli tylko Polska będzie działać, bez współpracy z innymi krajami, to nie przyniesie to efektu końcowego. Jestem za tym, żeby to Polska była inicjatorem i liderem takich działań - mówił wicemarszałek.

Nawiązując do problemu karłowacenia dorsza i spadku liczebności populacji stwierdził również, że decyzje muszą być drastyczne. Trzeba jednak znaleźć rekompensaty lub wprowadzić regulacje dla rybaków, które pozwolą im normalnie funkcjonować.

Dariusz Wieczorek z Lewicy dodał, że rozmowa toczy się z punktu widzenia wąskiej grupy pracowniczej i problemy rybaków, którzy tracą źródło dochodu, być może w Warszawie są nie do końca zrozumiałe.

- Musimy zdać sobie sprawę, że będzie to wymagało, być może, pewnej zmiany filozofii tłumaczenia - mówił Dariusz Wieczorek. - Jako pierwszy cel musimy postawić ochronę środowiska i mówić, że należy wstrzymać połowy, żeby stada mogły odrodzić się i odbudować. I to kosztuje. Tutaj musi być ujęty interes rybaków.

Przedstawiciel Lewicy relacjonował również swoje rozmowy z rybakami z Międzyzdrojów, którzy skarżyli się, że rybacy ze Skandynawii nie przestrzegają zasad. I tutaj ponownie podkreślił konieczność współpracy międzyrządowej, w tym z Unią Europejską.

Unia narzuca?

W dalszej dyskusji pojawiło się pytanie o to, czy UE rzeczywiście jest instytucją, która tylko narzuca i nakazuje Polsce określone odgórnie ograniczenia. Przemawiająca później Anna Dębicka -oceanograf, wyjaśniła, że Polska jak każdy kraj unijny ma swoich przedstawicieli w Unii Europejskiej.

- Każde ustalanie kwot połowowych i zarządzanie rybołówstwem dzieje się przy konsensusie wszystkich krajów unijnych, w tym naszego przedstawicielstwa – Ministra ds. Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej - wyjaśniała Anna Dębicka.

Dębicka opisała proces składający się z kilku kroków - w jaki sposób dokonuje się ustalanie kwot i jaki wpływ ma na to strona polska. Nasz departament rybołówstwa w Ministerstwie Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej zatrudnia kilkudziesięciu urzędników i oni reprezentują nas na spotkaniach, gdzie mają możliwość wpływać na przedstawicieli innych państw UE by ustalać kwoty połowowe w sposób zrównoważony, zgodnie z doradztwem naukowym.

Źródło: http://www.ikamien.pl/artykuly/29498/