ikamien.pl • Wtorek [25.09.2018, 16:11:43] • Świerzno

Były wicestarosta Radosław Drozdowicz powalczy o stanowisko wójta Świerzna

Były wicestarosta Radosław Drozdowicz powalczy o stanowisko wójta Świerzna

fot. Organizator

Świerzno – gmina nowych szans. Z tym hasłem KWW Radosława Drozdowicza idzie do wyborów samorządowych w gminie Świerzno, zapowiadając nową jakość zarządzania.

Czy jest Pan przygotowany do objęcia funkcji wójta Świerzna?
Mam 32 lata. Posiadam już doświadczenie w administracji samorządowej. W 2010 roku ukończyłem jednolite studia magisterskie na kierunku politologia. W kolejnych latach ukończyłem również 3 kierunki studiów o kierunkach: przygotowanie i zarządzanie projektami unii europejskiej, organizację i zarządzanie w oświacie oraz przygotowanie pedagogiczne.
Od 8 lat pracuje w samorządzie i nieprzerwanie jestem radnym powiatowym. Przez 4 lata byłem również wicestarostą powiatu. Zarządzałem o wiele większymi jednostkami niż nasza gmina. Moja praca na rzecz mieszkańców gminy Świerzno została bardzo doceniona, kiedy padł mój rekordowy wynik poparcia do rady powiatu w 2014 roku. Ci co mnie znają wiedzą, że nigdy nikomu nie odmówiłem pomocy, zawsze byłem, jestem i słucham ludzi. Nie potrzebuje do tego medali i pozowania do zdjęć. To nie mój styl polityki. Uważam, że jestem przygotowany do objęcia funkcji wójta, ale o tym zdecydują mieszkańcy.

Kiedy Podjął Pan decyzję o starcie?
Decyzję podjąłem już dawno. Kiedy w wyniku spalenia mojego samochodu, o czym dziś można mówić już wprost, poza tym że straciłem bezpowrotnie majątek warty 40 000 zł, zostało narażone życie i mienie moich sąsiadów. Wówczas zrozumiałem, że zapłaciłem cenę tego, że otwarcie mówię i walczę o sprawy mieszkańców. Był to moment przełomu, w którym zrozumiałem, że odwrotu już nie ma.

Konkurencja w wywiadach zarzuca Panu szukanie negatywnych zjawisk w gminie?

Oczywiście, jestem w stanie zrozumieć, że dla beneficjentów obecnego układu, dyskusja o problemach w gminie, o dziwnych wydatkach urzędu - w sytuacji kiedy niektórzy urzędnicy zarabiają prawie głodowe pensje, o trwającej latami wędrówce w delegacji, gdzieś tam na kawę żeby coś tam załatwić, jak tłumaczy wójt, tylko potwierdza, że obecna władza jest już wypalona i zmęczona. Wielokrotnie słyszałem od ludzi związanych z obecnym wójtem, że Krzysiek startuje, bo nie chce siedzieć w domu. Teraz pewnie padnie argument, że musi dokończyć co zaczął, ale ja uważam, że nic nie stoi na przeszkodzie żeby dokończył to ktoś inny, bo po zmianie wójta gmina się nie kończy. Życzę obecnemu wójtowi jak najlepiej, szanuję go, ale uważam, że powinien rozpocząć już zasłużoną emeryturę.

Jak wygląda Pana komitet wyborczy i program?
Nasi kandydaci są znani w swoich społecznościach lokalnych. Są wśród nas osoby starsze i doświadczone, które będą dbać o interesy chociażby emerytów, jak również młodsze, pełne pomysłów i chętne do działania na rzecz młodzieży i młodych rodzin.
O programie będziemy rozmawiać z mieszkańcami. Pomysł na gminę to nie tylko bardzo potrzebne inwestycje, które na nowo przeanalizujemy i zaplanujemy. To również inny styl zarządzania i myślenia. Gmina to nie prywatna własność kogokolwiek. Ja będę dalej słuchał ludzi, a do tych, którzy nie mogą przyjść z wielu powodów do urzędu – udam się osobiście.

Spodziewa się Pan brudnej kampanii wyborczej w Świerznie?
Rozpoczęliśmy spokojną i merytoryczną kampanię. Nie jesteśmy ludźmi z Internetu, jesteśmy prawdziwi. Na etapie budowania komitetu spotkało nas już wiele nieprzyjemności. Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której chociażby związany KWW Krzysztofa Atrasa, radny ze Stuchowa, próbuje wymusić na jednym z moich pełnomocników i kandydacie na radnego rezygnację ze startu, wykorzystując przy tym dobre imię OSP, a na końcu dopełniając dzieło SMS-ami. Kiedy jeszcze oficjalnie nie ogłosiłem startu w wyborach, dostawałem pytania od pracowników gminy, czy to prawda, że chcę zwolnić pół urzędu, a może nawet cały, lub że już się ogłosiłem wójtem. O podobnych sytuacjach słyszałem już dawniej na temat innych kandydatów. Teraz doświadczając tego sam, zrozumiałem jakie jest to krzywdzące. Nie wiem kto to robi, ale uważam, że ubeckie metody straszenia ludzi zmianami, to chyba już nie ta epoka. Niektórzy mogą bać się np. rozliczenia spółdzielni mieszkaniowej w Stuchowie, utraty diet lub marzeń o posadach. Proszę mieszkańców o to, żeby słuchając pomówień na mój temat, zastanowili się kto to mówi i ile ma korzyści z obecnego układu w gminie.

Źródło: http://www.ikamien.pl/artykuly/26293/