POGODA

Reklama

Wydarzenia

ikamien.pl • Wtorek [07.08.2018, 17:07:10] • Kamień Pomorski

Piotr Oleksy, Mateusz Sikora - Tylko dla chwatów, dla orłów

Piotr Oleksy, Mateusz Sikora - Tylko dla chwatów, dla orłów

Fotografia ze zbiorow rodziny Piechota( fot. archiwum )

Gdyby amerykańską prerię zamienić na wody Zalewu, Świny i okolicznych rozlewisk, konie i powozy na łodzie, a kowboja na rybaka, to otrzymamy obraz prawdziwego polskiego Dzikiego Zachodu. W pierwszych latach po wojnie rybołówstwo umożliwiło przetrwanie osadnikom przybywającym na nasze wyspy. Stało się przy tym również dziedziną życia określającą zręby kultury i tożsamości regionu.

W czasie wojny na Zalewie nie łowiono. W tym czasie nagromadziła się tam ogromna ilość ryb. Osadnicy, którzy przybywali tu z odległych stron mieli za to ogromny problem z dostępem do żywności. Pożywne, bogate w białko ryby zaspokajały te potrzeby. Pan Józef, rybak z Karsiboru opowiadał nam:
Węgorza było dużo… jak ja rybaczyłem to 1 maja miałem 1360 kilo, 2 maja 900 kilo, 3 maja 700 kilo. Jednego miesiąca my zdali ponad 13 ton ryby! A jeden handlarz przyjeżdżał wołgą i daliśmy mu 480 kilogramów ryby. To auto aż było krzywe! Tam gdzie kierowca siedział na przodzie to wór 180 kilo miał… A ten handlarz płacił nam 4 złote za kilogram. Wtedy inna ryba się nie liczyła tylko węgorz… Ryby było bardzo dużo…

Nic dziwnego, że rybaczenie zaczęło być w tym okresie postrzegane nie tylko jako szansa na wyżywienie siebie i rodziny, ale również na wzbogacenie. Ludzie, którzy pamiętają tamte czasy wspominają, że rybacy dość szybko zaczęli wyróżniać się statusem materialnym. Choć zawód ten do łatwych nigdy nie należał. Anatol Drywa, autor wspomnień zatytułowanych „Na Zalewie Szczecińskim” (1975) pisał:
w sezonie zarabiałem trzykrotnie więcej aniżeli na wyspie w Gdańskim Urzędzie Morskim. Praca była ciężka i mozolna. Hartowała młodego człowieka podczas jesiennych sztormów i mgieł. Wyrywane przez żywioł żaki stawiane były ponownie, łącznie z przestawami żakowymi. Nikt się nie zrażał dodatkowymi niezapłaconymi robotami i nocowaniem pod gołym niebem na wyspie pod latarniami, gdy nagły sztorm nie pozwalał wracać do portu macierzystego. Dopiero teraz naprawdę poznałem trudny i niebezpieczny zawód rybaka. (…) Zarobek uzyskany w sezonie wystarczał w zupełności do nowego sezonu wiosennego, a nawet dłużej!

Piotr Oleksy, Mateusz Sikora - Tylko dla chwatów, dla orłów

Fotografia ze zbiorow rodziny Biszewskich( fot. archiwum )

Taki zawód zaczął przyciągać na wyspy kolejnych śmiałków, którzy liczyli na dobry zarobek. Na dłużej byli w stanie pozostać przy nim jednak tylko najwytrwalsi i najdzielniejsi. Nic dziwnego, że z czasem ten rybacki świat zwrócił uwagę ówczesnych poszukiwaczy przygód oraz literatów. Stanisław Telega napisze później, że był to świat, w którym rybacy są jednocześnie rolnikami, myśliwymi, a przede wszystkim namiętnymi kłusownikami i piratami wodnymi, płynącymi na połowy nie tylko ze sprzętem rybackim, ale i z flinta czy wnykami na zające. (…) Była to dzika trochę, żywiołowa i niespokojna nowa społeczność, tkwiąca po uszy, po sam rdzeń swych namiętności w rybołówstwie pojętym bardzo osobliwie i bardzo powoli wytwarzająca nową tradycję i moralność rybacką (S. Telega, „Odkrycie Bałtyku w literaturze”, 1970).

Najciekawiej nasz region przedstawili w swych opowiadaniach Czasław Schabowski oraz Jan Papuga. Pierwszy dużą część roku spędzał w Szczecinie, gdzie pracował jako urzędnik, latem przyjeżdżał jednak nad Zalew by łowić, a później opisywać swe przygody oraz życie tej „niespokojnej i żywiołowej społeczności”. Wydał kilka tomów opowiadań poświęconych regionowi ujścia od Odry. Były nie tylko ciekawym obrazem epoki, ale również świetnymi dziełami literackimi, z których najmocniej wyłania się obraz polskiego Dzikiego Zachodu:
Jakiś zbójecki hyr tu władał, jakaś własna moralność. Co tu dużo gadać: mnie to brało. Wówczas odniosłem wrażenie, że to nie jest jakiś wrodzony zmysł do łajdactwa, lecz ciągłe upajanie się wolnością i akcentowanie prawa do rządzenia się na swój sposób (C. Schabowski „Pirat i Magdalenka”, 1963).

Piotr Oleksy, Mateusz Sikora - Tylko dla chwatów, dla orłów

Fotografia ze zbiorow rodziny Biszewskich( fot. archiwum )

Jan Papuga przybył nad Zalew po latach podróżowania po świecie, jako już całkiem doświadczony pisarz. Przez jakiś czas pracował w biurze Urzędu Morskiego w Karsiborzu, później kręcił się po przybrzeżnych miejscowościach, szukając swego miejsca w świecie, czy raczej kolejnych przygód. Kilka lat później, już w końcu lat pięćdziesiątych wymyślił, że w Lubinie na wyspie Wolin założy falanster rybacki – wspólnotę wolnych ludzi, utrzymujących się wspólnie z połowów. Udało mu się dla tego celu pozyskać stare gospodarstwo rybackie. Piękna idea niestety nie powiodła się. Papuga trafił na fatalny sezon – nie dość, że lało nieustannie, to bogactwo ryb w Zalewie było już przeszłością. Przede wszystkim zabrakło jednak chętnych, zabrakło chwatów, których pociągał ten lokalny, zbójecki hyr. Dziki Zachód odchodził, jednak Papuga nie tracił wiary:
Tylko gdzie są te chwaty? Szukam ich tak długo. Różni mędrcy, z klubów, z prasy, z urzędów mówią mi, że takich dziś nie ma. Nie ma? Muszą być! Tak jak musi być powietrze, las, woda, morze. Muszą być, bo świat należy do orłów, do dzielnych, do chwatów, a nie do kameleonów, do ludzi z klubów, z urzędów (J. Papuga, „Singsiarz”, 1983).

Piotr Oleksy, Mateusz Sikora - Tylko dla chwatów, dla orłów

fot. archiwum

To tylko kilka wątków kulturowej roli jaką rybołówstwo odegrało w naszym regionie w pierwszych latach po wojnie. Szerzej zostały one przedstawione w ramach wystawy „W sieci relacji. Powojenne rybołówstwo nad Zalewem Szczecińskim”, którą w sierpniu można oglądać w Świnoujściu i Karsiborzu.

Ramka:
Wystawa „W sieci relacji. Powojenne rybołówstwo nad Zalewem Szczecińskim” będzie dostępna w Świnoujściu w dniach 2 – 10 sierpnia 2018 r. w Bibliotece Miejskiej (ul. Piłsudskiego 15) oraz w Karsiborzu w dniach 11 – 18 sierpnia 2018 r. w filii Miejskiego Domu Kultury (ul. 1 Maja 40). Wystawa została przygotowana przez Centrum Inicjatyw Regionalnych i Międzynarodowych (www.centruminicjatyw.org.pl). Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego "Rybactwo i Morze". Tekst ukazał się w miesięczniku Wyspy 7/2018.


komentarzy: 0, skomentuj, drukuj, udostępnij

Twoim Zdaniem

Dodaj Komentarz

Dodając komentarz akceptujesz
Regulamin oraz Politykę prywatności.

Zauważyłeś błąd lub komentarz niezgodny z regulaminem?
 
■ Wiesz o czymś o czym my nie wiemy? Napisz! kontakt@ikamien.pl lub wyślij mms na numer 602 657 344 ■ Zrobiłeś zdjęcie lub film? Wyślij do nas! kontakt@ikamien.pl ■ Wiesz o czymś o czym my nie wiemy? Napisz! kontakt@ikamien.pl ■ Zrobiłeś zdjęcie lub film? Wyślij do nas! kontakt@ikamien.pl ■ Wiesz o czymś o czym my nie wiemy? Napisz! kontakt@ikamien.pl ■ Zrobiłeś zdjęcie lub film? Wyślij do nas! kontakt@ikamien.pl ■ Wiesz o czymś o czym my nie wiemy? Napisz! kontakt@ikamien.pl ■ Zrobiłeś zdjęcie lub film? Wyślij do nas! kontakt@ikamien.pl
■ W niedzielne popołudnie po godzinie 17.00 syreny strażackie dały znać mieszkańcom, że gdzieś się pali. Do gaszenia domu przyjechało aż 6 jednostek straży pożarnej. Najszybciej byli strażacy po sąsiedzku z Dargobądza. Zaczęło się od komina na poddaszu. Wąskie strome schody były największą przeszkodą. Trzeba dodać, że mieszkańcy i sąsiedzi podjęli próbę gaszenia ognia, jednak małe ciśnienie i cienki przewód nie dawały szansy na ugaszenie pożaru, ale na tyle było to skuteczne, że zostało obronione wejście na poddasze i strażacy mogli szybko dotrzeć do mocno płonącego dachu. Dzieci z domu wyprowadził sąsiad, a do podtrutego ofiarnie gaszącego mieszkańca przyjechało pogotowie ratunkowe ■ Z uwagi na upalną pogodę od kilku dni wzrasta zagrożenie pożarowe w lasach. Wilgotność ściółki leśnej utrzymuje się na poziomie 10 %, co oznacza, że nawet najmniejszy bodziec cieplny (iskra, rozgrzany układ wydechowy pojazdu, rzucony niedopałek papierosa) może wywołać pożar. Apelujemy o ostrożność podczas pobytu w lesie. W razie pożaru prosimy o powiadomienie straży pożarnej pod nr 998 lub 112 ■ Rozpoczęła się akcja protestacyjna związków zawodowych, które działają w Morskiej Służbie Poszukiwania i Ratownictwa. Powodem oflagowania siedzib są między innymi bardzo niskie zarobki. Jak powiedział nam jeden z pracowników, przedstawiciel związków zawodowych SARu - Jesteśmy jedyną grupą pracowniczą, która dotyka wręcz dyskryminacja, bo za każdą godzinę bycia w gotowości by podjąć akcję ratowniczą dostajemy zaledwie 2 zł i 57 groszy. Jest to niezgodne z jakimikolwiek przepisami. Próbujemy rozmawiać z dyrekcją na ten temat od wielu miesięcy. A od lutego jesteśmy w sporze zbiorowym. Niestety od tego czasu dyrekcja nie znalazła czasu na rozmowę z nami ■ Mężczyzna jadący w kierunku Świnoujścia, przysnął za kierownicą. Miało to miejsce koło Płocina, na wzniesieniu DK3. Samochód zjechał do rowu. W czwartek o godzinie 9.00, kierowca ze Świnoujścia, wracając do domu, zasnął za kierownicą. Miało to miejsce na wzniesieniu drogi krajowej nr.3, koło Płocina ■ Na parkurze Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Benicach odbyły się kolejne zawody jeździeckie. Rozgrywano je w siedmiu kategoriach. Pogoda dopisała, a organizatorzy zadbali o liczne dodatkowe atrakcje ■ Znaleziono jacht. Gdzie jest jego załoga? Znaleziony na mieliźnie jacht z pewnością miał załogę. Nikogo na nim jednak nie ma. W akcję poszukiwawczą zaangażowały się służby SAR, WOPR i jednostka pływająca Straży Granicznej z Pomorskiego dywizjonu. Oprócz pontonu SAR do akcji zaangażowano policyjną łódź i drona. Na Zalewie Szczecińskim, niedaleko jeziora Wicko trwają poszukiwania osoby lub osób, które wczoraj wypłynęły jachtem na ten akwen ■ CBA składa zawiadomienie do prokuratury ws. nieprawidłowości w gminie Międzyzdroje ■ ENEA informuje: Ostromice bez prądu - sprawdź, kiedy 2019-06-07, w godzinach: 08:00-10:00, 15:00-17:00 w miejscowości Ostromice 58, 59, 60, maszt GSM ■ Pociąg relacji Świnoujście - Warszawa przejechał mężczyznę. Po godzinie 21.00 na wysokości Wysokiej Kamieńskiej doszło do tragicznego wypadku. Mężczyzna wpadł pod pociąg pośpieszny, który jechał w kierunku Szczecina. Ofiara wypadku straciła życie na miejscu ■ PIS w Kamieniu Pomorskim domaga się rzeczywistych działań w sprawie szpitala ■